Prolog
Widziała ciemność, widziała przez
nią. Dookoła rosły wysokie drzewa przesłaniały i tak już słabe światła rzucane
przez księżyce jej ukochanego świata. Biegła, znała cel swojej drogi.
Wiedziała, że musi tam dotrzeć. Wiedziała, że bez niej nie zakończą tego raz na
zawsze. Wiedziała, że wbrew wszystkiemu to ona ma rację. Wiedziała…
Spojrzała
w niebo, zobaczyła rozjaśnione niebo, znak że już zaczęli. Nie wysłuchali jej,
nie uwierzyli w to co im mówiła. „Głupcy” pomyślała. Przez nich historia znowu
się powtórzy, a błędne koło będzie trwało nieprzerwanie. Jeśli tylko znalazłaby
sposób, żeby to zatrzymać. Wiedziała, że już nie zdąży. Mogła jedynie liczyć na
to, że w ciągu tych kilku chwil, które jej zostały, zdoła wymyślić jakiś sposób
na powstrzymanie tego w przyszłości. Nie miała jednak pojęcia czy może
cokolwiek zrobić. Przecież w tej właśnie chwili Wszechświat kończył się po raz
kolejny.